in 04 Warsztaty, sesje, wydarzenia, rocznice

Wieczór autorski Jana Polkowskiego

 

Jan Polkowski

Gdy Bóg się waha. Poezje 1977 – 2017

FOTOREPORTAŻ

Jan Polkowski czyta swoje wiersze 20 czerwca 2017 (fot. JMR)

20 czerwca odbyło się spotkanie autorskie Jana Polkowskiego i promocja tomu poezji zebranych z lat 1977 – 2017. Książka została wydana przez Instytut Myśli Józefa Tischnera i JMR Trans-Atlantyk. Prezentacja odbyła się z udziałem krytyków: Wojciecha Ligęzy i Pawła Próchniaka, a spotkanie prowadził Józef Maria Ruszar – redaktor i wydawca zbioru.

Paweł Próchniak, Wojciech Ligęza i Józef Maria Ruszar (Fot. A.P.)

20 czerwca 2017 roku, księgarnia i kawiarnia „Literacka”, Kraków, ul. Krakowska 41 (Fot. JMR)

20 czerwca 2017 roku, księgarnia i kawiarnia „Literacka”, Kraków, ul. Krakowska 41 (Fot. JMR)

Spotkanie rozpoczęły wypowiedzi krytyków omawiających czterdziestoletni dorobek poety, po czym Jan Polkowski przeczytał swoje najnowsze wiersze, powstałe w Tymowej, gdzie od dwóch lat poeta mieszka niemal jak pustelnik, odwiedzany przez rodzinę i przyjaciół.

Dwie zimy

Dwie zimy minęły odkąd zaległem na zboczu

niewielkiej góry przeciętej siedemnastoma zakrętami

gminnej drogi

Tu nie ma demokracji

dęby jodły i buki nie dopuszczają mnie do głosu

delegalizują samotność  odwołują istnienie

kropla po kropli zakopują w śniegu krew

mętny język mieszają z wiatrem

Gdy rankiem zanoszę jeleniom owies i siano

oplata mnie pajęcza spowiedź brzóz

i nie wiem jak dalej

milczeć

Jan Polkowski (Fot. JMR)

20 czerwca 2017 roku, księgarnia i kawiarnia „Literacka”, Kraków, ul. Krakowska 41 (Fot. JMR)

Na prośbę krytyków, poeta przeczytał także jeden z najbardziej przejmujących wierszy z tomu “Gorzka godzina” – Ortografia – wiersz, który w przejmujący sposób przedstawia zanikanie kultury dawnych Kresów, zarówno w pamięci zbiorowej jak w języku. Jest to jeden z tych wierszy Polkowskiego, w którym osobiste dzieje rodziny i historia Polski łączą się we wspólnym doświadczeniu losu.

 

ORTOGRAFIA

 

W dzieciństwie ch nieme i h dźwięczne wymawiałem jednakowo

Ojciec pytał: jak można mylić głoski które brzmią inaczej?

Chata – herbata powtarzał

Słyszysz?

 

W ojcowskim ch wlókł się chudy chłód święciańskich piasków

królowały serdeczne sosny ścinane na maszty

i świeciła przylepiona do ciemnej szyby dziecięca twarz

wypatrująca w wieczór Wigilii

błąkających się w sąsiedzkich mgłach

ogników aniołów

 

Żył w ch uparcie zapach zaginionych mężczyzn

tajał wygnieciony w śniegu dziewczęcy policzek

i cichło granie psów Dziadunia

gdy wybiegały daleko przed dom

by eskortować gości nadjeżdżających bryczkami

rozkołysanych obłoków

 

H chwieje się w ustach

jak uroczysta podróż na ramionach Ojca

i życie niepowstrzymane

cwałujące jak husarskie hufce pod chorągwiami tajemnic

Trwa twardo w spłowiałych listach z sowieckiego łagru

Drży jak kieliszki w serwantce

gdy Szaulisi w ciszy otaczali dom

a Zdrowaś Mario ze strachu mieszało się z Ojcze nasz

 

Do dzisiaj huczy w moich płucach

hymn chwały siostrzanych spółgłosek

i kaligrafuje skrzypiącą stalówką

dziecinne prośby o przetrwanie.

Codziennie przeciskam się przez tłum słów

leżących pokotem na śpiewnych i niemych liniach życia.

Wystarczy że dotknę pierwszej litery alfabetu

a nienarodzeni opuszczają domy

idą po świeżo wykrochmalonym śniegu

jeszcze miękkim od kolęd

w butach ulepionych z gorącego chleba.

Gdy wymawiam ostatnią jestem kimś kto zaginął we mnie

i sylabizuje litanie monotonnych sylab

grzebie jak pogorzelec w popiołach

odwraca kijem nadpalone słowa.

Kimś kto szuka nieśmiertelnego sensu

w strzępach ciał upchniętych w samogłoskach

zgrzycie bezcielesnych rzeczowników

i pieśniach pełnych hańby stuleci.

 

Powinienem mówić coraz dokładniej a niemieję.

Nie wiem jak wypowiedzieć Twoje wielogłowe imię

dlatego krążę jak gorączka w obrzękłych światłach

migotliwych miast (choć Ty jesteś

jak zdrowie)

 

Wieczór autorski był też długim spotkaniem przyjaciół.

Marta i Józef Paluchowie (Fot. JMR)

Roman Graczyk, Danuta Skóra i Jan Polkowski (Fot. JMR)

Dedykacja dla Krystyny Czerni (Fot. JMR)

Leszek Batko i Jan Polkowski (Fot. JMR)

Marta Półtorak i Wiesia Batko w oczekiwaniu na dedykację (Fot. JMR)

Adam Ryk z koszulką “Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu” (Fot. JMR)

Architekt Jacek Evy o kulach i poeta z długopisem (Fot. JMR)

Magda Hanausek – piosenkarka śpiewająca wiersze Polkowskiego (Fot. JMR)

Sponsorem wydanych wierszy jest Fundacja PZU