Mur Hadriana (Lekcja łaciny)

Mur Hadriana i idea „krańców cywilizacji”

Herbert powiada w „Lekcji łaciny”, że mit Rzymu zauroczył go nie na Forum Romanum, a więc w centrum cywilizacji, ale na dalekiej północy, kiedy zobaczył Mur Hadriana – kamienną zaporę przeciw barbarzyńskim Piktom (dzisiejsza granica między Anglią i Szkocją). Idea „krańców” i „obrzeży”, które świadczą bardziej o istocie zjawiska niż „centrum”, ma podwójne znaczenie. Po pierwsze umożliwia ukazanie niezwykłości działań, w nadzwyczajnych warunkach, obcych klimatycznie śródziemnomorskiemu światu, który przez stulecia karmił się niejasnymi wyobrażeniami na temat zimnych krain północy. Od czasów Homera datują się mgliste wieści o mrocznych obrzeżach ziemi, gdzie panuje ciągły półmrok i pochmurna pogoda, rosną czarne topole i wierzby, gdzieś „po drugiej stronie oceanu” (ale są zamieszkane przez ludzi Kimmeryjczyków, na tyle cywilizowanych, że posiadają polis).

20080501_145531_424

„Prowansja – podobnie jak Dalmacja czy Hiszpania – należała do Rzymu w sposób niejako naturalny dzięki temu samemu niebu i przyrodzie, więc umysł włączał do imperium podbite prowincje bez zdziwienia i sprzeciwu. Przeciwnie, tam pod zawisłymi, niskimi chmurami, z których padał przejmująco zimny deszcz, przesłanie Rzymian było czymś niezwykłym i jakby graniczyło z zuchwałym szaleństwem.

W New Castel, w miejscu mego nawiedzenia Rzymem, nie było ani marmurowej świątyni, ani nawet łuku tryumfalnego, nic, dosłownie nic, co mogłoby wywołać jakąkolwiek estetyczną ekscytację. Był natomiast dobrze zachowany wał ziemny, ciągnący się przez pagórkowaty teren w linii niemal prostej od ujścia rzeki Tyne na zachodzie aż do zatoki Solway na wschodzie, przecinający całą wyspę – najdalej na północ wysunięty szaniec cywilizacji, która usiłowała się bronić przeciw niepodbitym, dzikim plemionom barbarzyńców” („Lekcja łaciny”, LNM 170).

20080501_141840_410

 W „Lekcji łaciny” symbolem krańców cywilizowanego świata Herbert czyni Mur Hadriana. Jest to europejski odpowiednik Wielkiego Chińskiego Muru, ale znacznie mniejszy i nie tak sławny, choć obarczony identyczną funkcją: zatrzymania barbarzyńców. Dodajmy, że w obu przypadkach owa bariera skuteczna była tak długo, jak długo stało za nim silne państwo. Ciąg umocnień stał się nieużyteczny w momencie osłabienia sił cesarstwa.

20080501_150639_430

Powyżej: ruiny Muru, z widocznymi fundamentami wieży warownej (takie wieże istniały co 15 mil rzymskich).

Od razu zauważmy, że opis jest niezupełnie adekwatny i świadczy niezbicie, że Herbert nie widział głównych pozostałości Muru Hadriana. Charakterystyczne ruiny gigantycznej budowli bowiem nie są żadnym „wałem ziemnym”, lecz kamiennym grzebieniem, wieńczącym pagórki północnej Anglii, łagodne od południa, a w niektórych miejscach kończące się od północy urwiskami, co sprytnie zostało wykorzystane przez rzymskich inżynierów. Pozostałości Muru Hadriana w Newcastle upon the Tyne zasadniczo nie istnieją. W dzisiejszym dużym, przemysłowym mieście można zobaczyć jedynie mocno przebudowany i zniekształcony odcinek, z odbudowaną częścią murowaną (rzymskie Segedunum) z imitacją Pons Aelius – bramą broniącą rzymskiego mostu u ujścia rzeki Tyne. Oraz właśnie wał ziemny.

Pons_Aelius_production2YD

Muru Hadriana nie należy mylić też z wałem ziemnym istniejącym po drugiej, zachodniej stronie wyspy, w Carlisle Castle. Jest to jednak o wiele późniejszy zamek, zbudowany na ruinach rzymskiego fortu Luguvalium Carvetorium, a wzniesiony w 1093 roku przez Wilhelma II, syna sławnego Wilhelma Zdobywcy. Zamek nad zatoką Solway posiada potężne wały i jeszcze do niedawna był siedzibą brytyjskiej armii, a obecnie mieści się tam muzeum wojskowości. Kto wie, czy Herbert czegoś nie pomylił. Podejrzenie bierze się stąd, że poecie mylą się kierunki świata i umieszcza New Castle na wschodnim, zamiast na zachodnim wybrzeżu Anglii, natomiast wspomniana zatoka Solway znajduje się – według poety – na wschodzie (Lekcja łaciny, LNM 170), wbrew mapie Anglii. Tego typu pomyłek geograficznych oraz niekonsekwencji w określaniu kierunków świata jest więcej zarówno w omawianym eseju, jak i w innych szkicach Herberta.

Z całości opisu wynika, że Herbert nie dotarł osobiście do właściwego Muru Hadriana, którego najlepiej zachowane fragmenty znajdują się w środkowej części wyspy, między dzisiejszym Greenhaed a Hexham. Tam też znajdują się najbardziej okazałe wykopaliska archeologiczne na miejscu dawnych miast i fortów, a małe muzea zawierają lokalne znaleziska, od kamieni nagrobnych i rzeźb po szczątki uzbrojenia i obiekty cywilne (np. Vindolanda).

20080502_141428_554

Powyżej i poniżej: ruiny zabudowań obozu warownego (Vindolanda).

20080502_102030_489

Wzdłuż Muru prowadzi pieszy szlak turystyczny, pozwalający na zwiedzanie pozostałości, także odkopywanych obecnie fundamentów pojedynczych budynków i całego kompleksu militarno-urbanistycznego. Biorąc pod uwagę fakt, że poeta zwiedzał północną Anglię i Szkocję w październiku, raczej nie miał szans na przejście szlaku, który – zwłaszcza w czasie słoty – wymaga specjalistycznego ubioru turystycznego (przede wszystkim górskich butów lub wręcz kaloszy).

20080501_140510_390

Obecnie Mur tylko w nielicznych miejscach wystaje ponad metr nad poziom gruntu, ponieważ przez ostatnie tysiąc pięćset lat służył jako niewyczerpane źródło budulca. Z charakterystycznie ociosanych bloków kamienia zbudowano nie tylko okoliczne zamki i kościoły, ale także farmy – budynki mieszkalne i gospodarskie – a nawet ogrodzenia pastwisk dla owiec.

20080502_115618_526

Powyżej: fragment bramy do katedry w Hexam. Poniżej: domostwo i obejście zbudowane z charakterystycznych kamieni, obrabianych przez rzymskich żołnierzy do budowy Muru.

20080502_151005_562

Jako się rzekło, geografia nie jest najmocniejszą stroną Herberta, co należy odnotować gwoli ścisłości, a nie stawiania zarzutów, skoro nie ona stanowi o istocie eseju. Nie przepytujemy bowiem poety ze znajomości stron świata i nazw geograficznych, a tylko sprawdzając podane przez niego szczegóły, stwierdzamy, że się nie zgadzają z dostępną wiedzą. Postępujemy więc analogicznie do zasad, którymi kieruje się każdy filolog, na przykład wydawca dzieł krytycznych, który prostuje pomyłki autora lub poprawia błędy rzeczowe i potknięcia językowe. Stwierdzamy także, że ta pomyłka nie ma ważnego znaczenia dla istoty dzieła literackiego.

20080502_121051_532Powyżej: Jeden z najpiękniejszych pomników nagrobnych (kawalerzysta nad pokonanym Piktem), obecnie w katedrze w Hexam. Flavinus był chorążym, prawdopodobnie zromanizowanym Gallem (Celtem), pochowanym w Corbridge. Służył siedem lat i zmarł w 25 roku życia.

Herbert odwołuje się bezpośrednio do nieprzystawalności klimatu Brytanii wobec śródziemnomorskiego wzorca. Ale motyw „szańców cywilizacji” pozwala na pewne paralele z innymi „kresami” łacińskiej kultury, to znaczy ze Lwowem, miejscem urodzenia „Hiperborejczyka”, jak Herberta nazwał Seamus Heaney. „Kresowość” Muru Hadriana ma w tle jeszcze jeden aspekt – ideę „przedmurza”, niekoniecznie chrześcijaństwa. Pisarz nie był miłośnikiem sarmatyzmu ani nie przepadał za jego barokową kulturą, stąd potrzebna jest daleko posunięta ostrożność w sądach i porównaniach. Na pewno nie można mówić o paraleli. Niemniej jednak mit obrony cywilizacji związany jest z miejscem narodzin Herberta.

Rzecz nie tylko w micie zgody narodów. Lwów – Semper Fidelis – to także ostatnie przyczółki cywilizacji, humanitas, a dalej już tylko samodzierżawie i dzicz. Lwów w tym przedstawieniu jest miastem mitologicznie kresowym, ostatnim bastionem łacińskiej Europy nawet po upadku I Rzeczpospolitej. Zdaniem Jerzego Axera w Lekcji łaciny Herbert „szuka zaginionej Polski” wykluczonej przez barbarzyńców ze wspólnoty rzymskiej cywilizacji. Jednocześnie jest to składnik światopoglądu i charakteru autora, a głównym przesłaniem eseju jest wyznaczanie limesu własnym działaniem i twórczością.

Przykładem takiej mitologizacji jest wypowiedź prasowa:

„Lwów wywarł szalony wpływ na mnie. Teraz dopiero to doceniam. Przede wszystkim jako miasto wielonarodowościowe. Od urodzenia niemal zaszczepiony byłem przeciwko wszelkiej ksenofobii. Antysemityzm jest dla mnie czymś niezrozumiałym. Ja się bawiłem z Żydami, to byli moi najlepsi koledzy: z piaskownicy, z boiska, ze szkoły. Okrucieństwo uświadomienia sobie różnic na¬rodowych przyszło potem. Nie chciałbym idealizować, oczywiście dochodziło do różnych konfliktów i tarć w mieście, gdzie nawet niecała połowa to byli Polacy, reszta to Austriacy, Żydzi, Ukraińcy, Rosjanie, Bułgarzy – specjaliści od pomidorów, Ormianie – od stuleci zajmujący się handlem, Włosi, Grecy… Miasto to nie zbiór budynków, pomników, placów i mostów – o mieście stanowi atmosfera międzyludzka…” („Humanistyka to przygoda. Rozmawia Monika Muskała”, WYW, 208).

20080502_102714_491

Powyżej: ogrzewanie podłogowe w budynku. Poniżej: ruiny łaźni rzymskiej.

20080502_103807_498

Mur Hadriana, zwany także Wałem Hadriana, to rodzaj “Lini Maginota”, a więc nie tylko same umocnienia, ale warowne osiedla wyposażone w cywilizacyjne udogodnienia, jak np. łaźnie. Tu też stawiano ołtarze bogom i zakładano cmentarze. W niewielkich muzeach wzdłuż Muru przechowuje się stelle, ołtarze i posągi, a także znaki stacjonujących tu legionów.

JMR

20080502_110300_514

Powyżej: Ołtarz trzech nimf. Poniżej: kamienny znak Dzika – symbolu XX Legionu, stacjonującego w Brytanii.

20080502_105747_502

Poniżej: Kamienne ołtarze (Vindolanda).

20080502_140936_549

20080502_110306_515

20080502_110034_509

Fot. JMR