karta tutułowa

Jan Polkowski „Gdy Bóg się waha” Poezje 1977–2017

 

polkowski

Od wydawcy

Zarówno życie jak twórczość Jana Polkowskiego należą do niezwykłych i niezadowalająco obecnych w świadomości czytającej publiczności.

Niezwyczajność biografii rozpoczyna już start poetycki – Polkowski był pierwszym poetą, który debiutował poza komunistyczną cenzurą i do końca PRL odmawiał uczestnictwa w oficjalnym życiu literackim. Jego wiersze, pisane od 1977 roku, jeszcze w czasie studiów na krakowskiej polonistyce, ukazały się w podziemnym periodyku literackim „Zapis” w 1978 roku i w „Sygnale” (był jednym z redaktorów tego pisma Studenckiego Komitetu Solidarności w Krakowie – pierwszej niezależnej, a jawnej organizacji młodzieżowej w sowieckim bloku). Również tomy jego poezji ukazywały się bez cenzorskich ingerencji (To nie jest poezja, 1980; Oddychaj głęboko, 1981; Ogień, 1983 i Drzewa, 1987). Jego  debiut był znaczący i potwierdzał siłę tzw. „drugiego obiegu”, a poeta swą postawą współtworzył proces wybijania się polskiej kultury na niepodległość.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości poezje Polkowskiego mogły się już ukazać w oficjalnym wydawnictwie (Elegie z Tymowskich Gór i inne wiersze, 1990), ale sam poeta – zaangażowany w odbudowę polskiego państwa – zamilkł na lat dwadzieścia. Jego głośny powrót (Cantus, 2009) był wydarzeniem, które nie mogło zostać zignorowane nawet przez ideowych wrogów. Polskie życie literackie jest tak mocno uwikłane w polityczne spory, że kolejne tomy poety w dużej mierze udało się pokryć milczeniem (Cień, 2010), co nie zmienia faktu, że niezwykłe w polskiej literaturze Głosy (2012) i senilna Gorzka godzina (2015) należą do najwybitniejszych osiągnięć literackich wolnej Polski.

Biografia poety i jej polityczny kontekst wpływa na odbiór tej poezji. Polkowskiego często usiłuje się zamknąć w formule „najwybitniejszy poeta stanu wojennego”, mimo, że w tym okresie wydał zaledwie jeden tom wierszy (Ogień, 1983), zresztą trzeci z kolei. O pierwszym okresie twórczości autora Elegii z Tymowskich Gór sporo mówią ważne rozpoznania Stanisława Barańczaka, Jana Błońskiego, Tadeusza Nyczka i Mariana Stali. Wybitni krytycy podkreślają misterne połączenie poetyckiego „ja”, uwikłanego w osobiste dylematy moralne i egzystencjalne, z tragicznym losem własnego narodu i – szerzej – dziejami Europy Wschodniej. Smutek i tragizm historii jest w tej poezji dyskretnie przełamywany przez delikatną moc wartości wysokich, których oczywiste, choć zagrożone istnienie, daje otuchę i nadzieję na godne przetrwanie jednostce i wspólnocie. Wiersze po wielkim powrocie kontynuują linię zaproponowaną w młodości, która wyraża jedność osobistego doświadczenia poety i losu narodu. Dzieje Polski i Polaków są wyrażane i opisywane doświadczeniem rodzinnym, a podkreślanie empirycznej identyczności tych przeżyć jest znakiem herbowym poezji Polkowskiego. Najnowsze tomy poetyckie Polkowskiego komentowali znani krytycy jak Przemysław Dakowicz, Andrzej Horubała, Wojciech Kudyba i Paweł Próchniak, a próbę całościowego skomentowania dotychczasowej twórczości podjęli profesorowie Krzysztof Koehler i Wojciech Ligęza.

Wyrazistą cechą ukształtowanego i dojrzałego głosu poety jest metafizyczny ton wpleciony w Rzeczywistość. To co prawdziwe, piękne i dobre odsyła do ponad rozumowego i nieskończonego. Prawda historii – nawet najbardziej tragiczna – przywraca wiarę w uczciwość, sumienie i umysłowe zdolności człowieka, wbrew oszałamiającej sile kłamstwa i potędze manipulacji. Ironia, sarkazm, a nawet gniew poety na zło czynione przez krętaczy i morderców sąsiaduje z podziwem dla obrońców imponderabiliów i współczuciem dla ofiar. Uroda natury – na którą poeta jest wyjątkowo wrażliwy – odsyła do kosmicznego porządku, podobnie jak piękno sztuki, nawet jeśli musi być ono rekonstruowane z ocalałych ułomków lub przywoływane z dalekiej przeszłości. Kiedy mowa o pięknie Polkowski nie może powstrzymać się od podziwu, a czasami mowy wręcz ekstatycznej lub modlitewnej. Przejawy dobra, solidarności i miłości w morzu pospolitego zła, podłości i zdrady – tym cenniejsze, że nieugięte – dają siłę i radość życia, a przede wszystkim delikatną nadzieję wyrażaną dyskretnie, bo będącą przedmiotem cichej kontemplacji. Stare wartości, często wyklęte lub ośmieszone, budują tajne porozumienie autora z wrażliwym czytelnikiem i wielkimi cieniami przodków.

Język nie był nigdy w poezji Polkowskiego polem podejrzeń lecz – dzięki oczyszczeniu z plugawego błota publicznego użycia – umożliwia pakt z czytelnikiem zwłaszcza tym, który podziela  uwielbienie poety dla piękna polszczyzny. Wraz z Zygmuntem Kubiakiem kocha możliwości polskiej mowy wzbogaconej mocną dawką klasycznej łaciny. Nie zbrukane słowo czerpiące siłę z Kochanowskiego i Mickiewicza, jest w stanie prawdziwie opisać całą urodę zmysłowego świata, rzeczywistość snów i marzeń oraz lęki i grozę żywiołów historii, a także najtkliwsze uczucia do żony i dzieci. Szczególnie solidarny jest Polkowski z Wierzyńskim, Miłoszem, Herbertem, Mandelsztamem i Brodskim – by wymienić tylko tych, z którymi przeżywał koszmarny wiek XX, bo pełna lista Dostojnych Cieni byłaby zbyt długa jak na krótkie posłowie. Obok poetyckich patronów, począwszy od Homera i św. Łukasza, którzy murem stoją za plecami poety chroniąc go przed upadkiem, dobrymi duchami poezji autora Ortografii i Głosu są rodzice i… drzewa. Oto realny i metaforyczny Las Ardeński odkryty na stromych zboczach Tymowskich Gór. Tam od dwóch lat (a właściwie zim, jak powiada poeta), po czasie zmagań aktywnego życia, były redaktor naczelny Arki i krakowskiego Czasu  realizuje stary ideał określany mianem viva contemplativa. Anachoreta znajduje się „coraz bliżej siebie” i dzięki temu rozumie, że „porzucić można tylko przyszłość / reszta jest powracaniem”.

Józef Maria Ruszar


Krytycy o Polkowskim

Aforyzmy cierpienia, palimpsesty zagłady. Fragmenty poezji, która – ufam głęboko – „nie przeminie, kiedy przeminą jej czasy”.

Jan Błoński, Język właściwie użyty. O poezji Jana Polkowskiego

Być może podstawą nośności Pańskich wierszy jest to, co Miłosz nazywa „dobrym ustawieniem języka”, stronienie od manieryczności i chwiejności wyrazu, dążenie do krystaliczności i przezroczystości fraz i obrazów, nadającej im walor rzeczy koniecznych… Ta tendencja pozostaje w zgodzie z manifestowanym w niektórych Pana tekstach nastawieniem antypoetyckim. Zawołanie: „To nie jest poezja” rozumiem jako przejaw odrzucenia języka pięknych słów czy pięknych zdań na rzecz utopii „języka rzeczy, poezji czystych przedmiotów”. A także: języka czystych idei i czystych wartości.

Marian Stala, List do Jana Polkowskiego

Największa niespodzianka końca dekady: Polkowski redivivus! Po prawie dwudziestu latach milczenia, kiedy już się wydawało, że porzucił poezję raz na zawsze… I jaki to powrót! Triumfalny, od razu na najwyższym tonie, z fanfarami, żadne tam ostrożne pukanie do drzwi, czy aby ktoś mnie jeszcze pamięta i czy mogę wejść.  […] Cantus jest z powrotem mocny, twardy i gęsty, pełen wizyjnych obrazów malowanych pewną ręką kogoś, kto patrzy na świat już nie z perspektywy młodego, rozpalonego gniewem wojownika, ale doświadczonego uczestnika kilku epok, które naznaczyły jego życie nieusuwalnymi bliznami.

Tadeusz Nyczek, Polkowski redivivus!

Myślę, że wszyscy czytelnicy mają świadomość, że takich wierszy w polszczyźnie nie było bardzo dawno: takiej głębokiej kondensacji emocji, takiej precyzji wypowiedzi i takiego chwilami porażającego piękna. Takich wierszy, które są w stanie „życie zmienić”, się już dzisiaj wszak nie pisze. Nie wypada w czasach, kiedy poezja, kultura jest swego rodzaju zabawą, formą gry.

Krzysztof Koehler, Jan Polkowski – poeta polski


 

jan polkowski
Jan Polkowski

Jan Polkowski

Poeta, urodzony 10 stycznia 1953 roku w rodzinie inżynierów rolników w Bierutowie (woj. dolnośląskie). Debiutował w 1978 roku w ukazującym się poza cenzurą kwartalniku „Zapis”. Pierwszą jego książkę wydała w 1980 roku Niezależna Oficyna Wydawnicza NOWA. Ukończył liceum w Nowej Hucie w Krakowie, a następnie studiował filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim. Działał w Studenckim Komitecie „Solidarności”. W jego ramach współtworzył bezdebitową Krakowską Oficynę Studentów, a w 1978 zaczął redagować wychodzące poza zasięgiem cenzury pismo „Sygnał”. Podczas trwania „karnawału Solidarności” jako pracownik Zarządu Regionu Małopolska utworzył sieć kilkuset bibliotek przy komisjach zakładowych i zaopatrywał je w „bibułę”. Współzałożyciel niezależnego wydawnictwa ABC. Za swoją działalność 13 grudnia 1981 roku został internowany i osadzony najpierw w więzieniu w Wiśniczu, a potem w Załężu. W latach 80. był wydawcą i redaktorem naczelnym drugoobiegowego pisma „Arka”, a w 1989 roku również dwutygodnika „Świat”. W 1990 roku założył dziennik „Czas Krakowski”, którego był redaktorem naczelnym.

Wiersze Polkowskiego zgromadzone w dziewięciu tomikach poetyckich zostały zebrane w tomie Gdy Bóg się waha: poezja 1977–2017. W latach 80. tłumaczono je na wiele języków.

Wielkim wydarzeniem był powrót literacki Jana Polkowskiego tomem Cantus w 2009 roku, po którym pojawiły się następne znakomite tomy poezji. W 2013 roku zadebiutował jako autor powieści (Ślady krwi), by rok później wydać zbiór esejów (Polska, moja miłość). Był wielokrotnie nagradzany za swoją twórczość. Jest laureatem Nagrody Fundacji im. Kościelskich (1983). W tym samym roku został również wyróżniony nagrodą podziemnej Solidarności. Opublikowany po długiej przerwie Cantus, przyjęty z ogromnym uznaniem, został uhonorowany Nagrodą im. Andrzeja Kijowskiego (2010). Głosy zostały nagrodzone „Orfeuszem” im. K. I. Gałczyńskiego (2012), a w 2014 roku Polkowski za Ślady krwi otrzymał Nagrodą Identitas. W tym samym roku został także uhonorowany laurem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

W ramach aktywności publicznej i zawodowej pełnił między innymi funkcję rzecznika prasowego rządu Jana Olszewskiego, był doradcą w Komitecie Integracji Europejskiej, przewodniczył radzie nadzorczej Film S.A. i Polskiej Agencji Informacyjnej oraz redagował Portalfilmowy.pl dla Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Założył – i działał w nim – Stowarzyszenie „Samorządny Kraków”. Został odznaczony Krzyżem Kawalerskim oraz Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Poezja:

To nie jest poezja, Wydawnictwo NOWA, Warszawa 1980.

Oddychaj głęboko, Wydawnictwo ABC, wyd. 2 rozszerzone,  Kraków 1981.

Ogień. Z notatek 1982–1983, Półka Poetów, Kraków 1983.

Wiatr i liście. Wiersze, Wydawnictwo Świt, Kraków 1984 [tom wydany bez wiedzy i zgody Autora; tytuł nadany przez wydawcę].

Wiersze. 1977–84, Puls, Londyn 1986.

Drzewa. Wiersze 1983–1987, Oficyna Literacka, Kraków 1987.

Elegie z Tymowskich Gór i inne wiersze, Znak, Kraków 1990.

Elegie z Tymowskich Gór 1987–1989, rysunki i grafiki: Jerzy Dmitruk, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2008.

Cantus, rysunki: Jacek Sroka, Wydawnictwo a5, Kraków 2009.

Cień, rysunki: Jacek Waltoś, Znak, Kraków 2010.

Wiersze. 1977–87, rysunki: Zbylut Grzywacz, Stowarzyszenie NZS, Kraków 2011.

Głosy, zdjęcia: Maria Gąsecka, Stocznia Gdańska, zima 2008, Biblioteka „Toposu”, Sopot 2012.

Antologia, Kolekcja Hachette, Kraków 2013.

Gorzka godzina. Poezje, rysunki: Jacek Sroka, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2015.

Proza:

Ślady krwi. Przypadki Henryka Harsynowicza [powieść], Wydawnictwo M, Kraków 2013.

Polska moja miłość [felietony 2013–2014], Wydawnictwo Pro Patria, Warszawa 2014.

 

  1. Spis treści
  2. To nie jest poezja / Oddychaj głęboko
    1. Translated from Polish — 6
    2. Katakumby — 7
    3. Strumień wieczności — 8
    4. „Wysoko pod niebem żurawie leciały” — 9
    5. Kapitulacja na froncie wschodnim — 10
    6. Którzy nie widzieli — 11
    7. Restauracja „Arkadia”Nowa Huta, plac Centralny — 12
    8. ***Rozumiem wszystko słowo po słowie — 13
    9. Luty 1978. Wybory do rad narodowych — 14
    10. Niebieskie okna — 15
    11. Odebrane — 16
    12. ***Ogień chodzi po tobie — 17
    13. ***Oddaję ci: żebro ręce nogi — 18
    14. Tenebrae — 19
    15. ***Kiedy całuję twoje oświęcimskie włosy — 20
    16. Ty jesteś dom, Ty jesteś nikt — 21
    17. Wejrzyj — 22
    18. Porządkowanie piwnic — 23
    19. Krwawiące piersi — 24
    20. Tak, jestem obcy — 25
    21. O dobrą śmierć — 26
    22. Sprzeczność wewnętrzna — 27
    23. Flaga łopoce na wietrze — 28
    24. Chorał, wschód — 29
    25. Wchodzi przez ciemne okno — 30
    26. Wspomóż nas, Panie — 31
    27. „Snuć miłość” — 32
    28. Dom — 34
    29. ***Odwiedzają mnie czasami — 35
    30. ***Świat to tylko powietrze — 36
    31. ***Ciemny a jednak świecisz — 37
    32. Nieobecność — 38
    33. „Wyprzedzaj, poeto” — 39
    34. Przesłanie pana X — 40
    35. „Przedmioty mające związek z przestępstwem” — 42
    36. PAPdonosi — 43
    37. Rosja — 44
    38. Elementarz — 45
    39. „Sława otieczestwo nasze swabodnoje…”Piosenka o poecie — 46
    40. Czy narodziłeś się, człowieku — 47
    41. Matka — 48
    42. „Nie znam tego człowieka” — 49
    43. „Tobie śpiewa żywioł wszelki” — 50
    44. Ob. Jan Polkowski — uzasadnienie istnienia — 51
    45. ***Łagodne doliny zamieszkują poetę — 52
    46. Usta, ciemność — 53
    47. Wąskie wargi — 54
    48. Przy ogniu — 55
    49. Świat prosty jak sen dziecka — 56
    50. W okopach kościoła Niepokalanego Poczęcia — 57
    51. Oddychaj głęboko — 58
    52. Jam jest bramą owiec — 59
    53. ***Jeśli kłamałaś proś — 60
    54. Plecami do światła — 61
    55. ***Przykryty chorobą — 62
    56. ***Co jest ważne? — 63
    57. ***Burzliwe oklaski długo nie milknące — 64
  3. Ogień
    1. „Tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny łono” — 67
    2. ***Powiedziałem wszystko — 68
    3. Spoczniemy tutaj — 69
    4. „Piotr szedł za Nim z daleka” — 70
    5. ***Śmierci światłości cicha pogardo zrzuć — 71
    6. Hymn — 72
    7. Wrony kołują i spadają — 73
    8. Wolny, w wolnym kraju — 74
    9. Wszystko, co powiedziałeś — 75
    10. ***Narodziłeś się Zbawicielu i śpiewasz kolędę — 76
    11. Powiedz — 77
    12. ***Umiera naród — 78
    13. Żadnej ofiary — 79
    14. Każdą podłość zrymuj z Polską — 80
    15. Wśród nas, nieczystych — 81
    16. Rok 1940, Zdzisław Chmielewski wędruje przez Azję — 82
    17. Z frontu — 83
    18. Nie pamiętam, nie znam, nie rozumiem — 84
    19. Ściana — 85
    20. Cela 209 — 86
    21. Nie będziesz stróżem swego brata, będziesz jego kamie¬niem — 87
    22. ***Ani wczoraj ani jutro tylko dym — 88
    23. 27 III1982 — 89
    24. „Moja słodka Ojczyzno” — 90
    25. Oszczędziłeś mnie — 91
    26. ***(Skończyło się Polaczku) — 92
    27. „Mówiliśmy prostym językiem żywiołów”. Zbigniew Herbert — 93
    28. Otworzy cię miecz — 94
    29. „O Nowej to Hucie piosenka” — 95
    30. ***Czytam słucham — lata pięćdziesiąte agonia zapaść — 96
    31. „Rzadko na moich wargach” — 97
    32. ***Nie pisz nic. Niech mówią inni — 98
    33. Sefer ha Zohar. Księga Blasku — 99
  4. Drzewa
    1. ***Nie było nic — oto co było — 103
    2. ***Kim bowiem byłem jeśli nie jednym ze słów — 104
    3. Etap — 105
    4. ***Bolałem nad sobą to znaczy — 106
    5. ***Dla Ciebie ciągle małym chłopcem jest ten świat — 107
    6. Niech przepadnie zgiełk — 108
    7. Europa — 109
    8. „Noli me tangere” — 110
    9. Tak, czyniliśmy zło — 111
    10. ***Jakież to było piękne — 112
    11. Pragnąłem cię, chociaż byłem śmiertelny — 113
    12. ***Ty jesteś szarość nad szarościami — 114
    13. Tylko u ciebie nie szukam pocieszenia — 115
    14. Zmierzch — 116
    15. „Co nie jest wymówione, zmierza do nieistnienia”. Czesław
    16. Miłosz — 117
    17. Nieprzeniknione (Pablo Picasso okres niebieski i różowy) — 118
    18. ***Nie ma ich jeszcze — kolory dopiero powstaną — 119
    19. ***Co przydarzyło się podczas chwil tych trwania? — 120
    20. Miłości, miłości najboleśniej śpiewaj — 121
    21. ***Za dużo chciałyście powiedzieć płowe słowa — 122
    22. ***Jestem tu między wami skrzydlate pagórki — 123
    23. ***Dobrze jest jeśli jest to co istnieć nie zdołało — 124
    24. ***Nawet na chwilę nigdy ani w przeszłym ani w przyszłym życiu — 125
    25. ***Uwielbiona poro ptaków przebywasz nad nami — 126
    26. Sadzenie drzew — 127
    27. ***Bo ja nie jestem ja — 128
    28. ***Czy miałem kiedyś tak bolesną pewność — 129
    29. ***Godzinami patrzę na ptaki: ostrożną sójkę białogrzbietego dzięcioła — 130
    30. Carskie wrota — 131
  5. Elegie z Tymowskich Gór
    1. ***Zaistnieć to znaczy opisać tę lukę w pamięci? — 135
    2. „Aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę” — 136
    3. ***Słowa na uwięzi w siatce kontynentów — 137
    4. ***Nie mój — ten czas — 138
    5. ***Po wielokroć odkupiona a jednak ominęło cię światło — 139
    6. Oda do starości — 140
    7. Odpuść — 141
    8. ***Mówi cień między rzeczami: kto jest w tobie — 142
    9. ***Tego dnia duch stał się kobietą — 143
    10. ***Jak opowiedzieć czułe obrazy narodzin
    11. i niewinności? — 144
    12. ***We śnie trzymałem w dłoniach szarpiącą się rybę — 145
    13. Gwasz — 146
    14. Wędrówka — 147
    15. ***Przez chwilę: światło stuletniej jodły — 148
    16. ***Panujesz nade mną liściu kroplo — 149
    17. ***W ciemności — wiatr — 150
    18. ***Niewierny modliłem się — 151
    19. ***Smak ziemi — 152
    20. ***Rośnie noc — 153
    21. ***Dziecko mówi: dotykam nieba — 154
    22. ***Luty — kwitnie wilcze łyko — 155
    23. ***Pełen gracji panieński taniec — 156
    24. ***Ogień pozostaje nieruchomy owoc — 157
    25. ***Katakumby jodeł — 158
    26. ***To co niejasne nadaje kształty — 159
    27. ***Pod sczerniałym werniksem z rękami — 160
    28. ***Noc Złota dolina — 161
    29. ***Potrafią ułożyć modlitwę — 162
    30. ***Zawodzi myszołów kołuje — 163
    31. ***Rozbierają się jawory i buki — 164
    32. ***Ciemny kielich stoku Machulca — 165
    33. ***Koń spuszcza łeb. Strzeże cię mgła — 166
    34. ***W deszczu. Strzęp ziemi — 167
  6. Cantus
    1. Rzeka — 171
    2. ***Dziewanna nawłoć wrotycz — 172
    3. Mniej światła — 174
    4. Podróż do Święcian — 175
    5. ***Przez witraże sączy się mrok woda pamięci nasienie fresku alfabet — 177
    6. Pragnienie — 178
    7. Powodzianie — 179
    8. ***Ludzkie łzy, o łzy człowiecze — 183
    9. ***Z życia, co tutaj kipiało — 184
    10. Toscana indicazione geografica tipica — 185
    11. ***Jeszcze nie wezbrały skalne soki. Światło minerałów
    12. budzi się — 186
    13. ***Milczący ból ptasie nuty — 187
    14. ***Wiosna i noc i drżenie gwiazd — 188
    15. Matce — 189
    16. ***Usychają, usychają trawy — 190
    17. Cantus — 191
    18. ***Nad nami szybowały drzewa o miękkim drewnie dające wiarę — 193
    19. Przeszłaś przeze mnie — 194
    20. Pomieszane języki — 195
    21. Głos — 196
    22. ***Biały pajączku nie uda ci się zagrać żadnej roli — 197
    23. „‘Ain” — 198
    24. ***W piekle i niebie szorstkie szare drogi — 199
    25. „Juglans regia” — 200
    26. ***Ciemna jutrznia długie świece — 201
    27. Znowu — kochane — 202
    28. Pamiętna zima — 203
    29. Dom przyjaciół — 204
    30. Pniowo — 205
    31. ***Opowieść która nieustannie niszczeje i powstaje z martwych — 207
    32. Czarnoziem — 209
    33. ***Kiedy wyruszysz w drogę będziesz odmieniony — 210
    34. ***Cieliste słoje lipy obejmą cię litośnie — 211
    35. ***Za wybitymi oknami i resztkami drzwi — 212
    36. ***Świat — 213
    37. Mgły, ścierniska — 214
    38. Wiatr — 215
    39. ***Na początku była katedra jak złamane skrzydło — wiotka i biała — 216
    40. ***Ostatnie słowo należy do wiatru zapomnienia zaciśniętych powiek — 218
    41. ***Czuła noc ponad gwiezdnym szumem pamięci — 219
    42. Dym — 220
    43. Krojąca chleb — 221
    44. ***Ciemna niema turkawka łopoce bezgłośnie — 223
    45. ***Kosmyk siwizny skręcony na palcu mech — 224
    46. ***Tumult słońca i lustro mgły — 226
    47. „Allemanda, corrente, sarabande, giga, ciaccona” — 227
  7. Cień
    1. Poemat dla dorosłych — 231
    2. ***Dogasa ciemność. Łomocze brudny pociąg — 233
    3. ***Węgiel gwiazd i tlenu zimny spokój — 234
    4. ***Dym śniegu pionowe pola — 235
    5. ***Śpiew śpiących kobiet — 236
    6. ***Bach, toccata G-Dur — 237
    7. ***Zanim nadejdzie zima Bóg obleka się w nowe istnienie — 238
    8. Adwent — 239
    9. ***Jakże łatwo żyć wewnątrz światła — 240
    10. ***Oko otworzyło kamień kolorów i świeci niewidomy świat — 241
    11. Wolfgang Amadeusz M. — 243
    12. ***Okna zasłonięte. Córka ćwiczy na pianinie. Przerywa — 245
    13. ***Wróble krzyczą krążą pośpiesznie między kałużą a nagim — 246
    14. ***Szadź. Chińskie pismo. Cienkie kreski — 247
    15. ***Drzewa wciąż poruszone szukają światła wierności — 248
    16. Pierwszy śnieg (widok z okna) — 249
    17. Gładki kamień — 251
    18. ***Kurz krwi — 252
    19. „Jesienią spadają wiatry”. Kazimierz Wierzyński — 253
    20. ***Nawoływanie popielic. Pochodnia mgły — 254
    21. ***Kochałem cię umarłą — 255
    22. ***Żyć tylko w pojedynczym losie — 256
    23. ***Więc jestem ja — 258
    24. ***Krąży gorączka — 259
    25. Ogród — 260
    26. ***Podziemne ulice — 261
    27. Lato — 262
    28. ***Godowy taniec deszczu. Pomarszczona dłoń — 264
    29. Hymn — 265
    30. Mokotów — 266
    31. ***Białe wierzby w szarosrebrnych maskach — 267
    32. Nuta — 268
    33. ***Z właściwej drogi zejścia się nie strzegąc — 269
    34. Klangor — 271
    35. ***Strzęp myśli, stróż światła — 272
    36. ***Nieogarniony dzień. Na fioletowych garbach
    37. miasta — 273
    38. ***Przyjaciel Ariosta, Petrarki i Tassa — 274
    39. ***Napina słuch czuły żagiel — 275
    40. ***Jeszcześ nie umarł, jeszcześ nie samotny — 276
    41. ***Za ścianą. Ręka wyrasta z drugiej strony — 277
    42. Imiona rodziców — 278
    43. ***Zbyt wiele razy żyłem bym mógł na zawsze związać — 279
    44. ***Niesłyszalne twoje serce martwe morze — 280
    45. ***Rozsypane pismo — 281
    46. W podróży — 282
    47. ***Przez chwilę biegną obok siebie — 283
    48. ***Wrocław wykluwa się ze zdrętwiałej mowy grudnia — 284
    49. ***Nic. Noc. Świecące języki — 285
    50. Oczekiwanie — 286
    51. ***Bez sznurowadeł stare buty Ojca — 287
  8. Głosy
    1. ***Szkwał. W zimnej koszuli idę wzdłuż zatoki — 291
    2. ***Wierzę że nie masz do mnie żalu — 293
    3. ***Przeźroczystymi rękami robiłaś mi kanapki — 294
    4. ***Lubię zatłoczony kościół nie widzę wtedy nikogo — 295
    5. ***Krótki ruch powietrza po twoim niedbałym geście — 296
    6. ***Kochany Tato strasznie Cię nienawidziłem — 297
    7. ***Nie powiedziałam ci że jestem w ciąży — 298
    8. ***Opłatek Wigilia mama w popielatej sukni — 299
    9. ***Wolność. Myślałem o niej kiedy ciepłą nocą — 300
    10. ***Patrzę na moje paznokcie — 301
    11. ***Składam się z niepamięci od paznokci po nerki — 302
    12. ***Nie wiem jak to jest być sierotą — 303
    13. ***Zawieźli mnie na cmentarz chcieli zakopać ciało — 304
    14. ***Kim miałem zostać? Nikim. Bo czy miałem przeżyć? — 305
    15. ***Sam nie wiem właściwie dlaczego — 306
    16. ***Słońce jeszcze nie wstało leży na mokrym piasku — 307
    17. ***Mieszkając w tobie myślę czasem czy rozumiałeś — 308
    18. ***Senność senność senność fale kroków gasnące — 309
  9. Gorzka godzina
    1. Niech przepadnie zgiełk — 313
    2. Ortografia — 314
    3. ***Pod gładką skórą greckich amfor — 316
    4. ***To co mi dałaś z ust mi pij — 317
    5. ***Możesz wyśledzić cień przyszłości? — 318
    6. ***Na balkonie w słońcu w niedzielne południe — 319
    7. ***Powolny oddech ziemi płynął przez szorstkie szpalery — 320
    8. Płowe pola — 321
    9. ***Nie wierzysz że obok twojego ciała nosiłam — 322
    10. ***Opieram się o laskę mgły — 323
    11. (1) — 324
    12. (2) — 325
    13. Ile razy można o Vermeerze? — 326
    14. ***W pociągu mężczyzna mówił o podróży — 328
    15. ***Wątroba przybita do Uralu — 330
    16. Ochryda — 331
    17. Żółte śliwki — 332
    18. ***Kraków gawrony z wrzaskiem lecą na żer — 333
    19. ***W mojej epoce już wymieram — 334
    20. ***Snem zszyty świat pod światła stopą — 335
    21. ***Moi przodkowie moczą nogi w obłokach Kazachstanu — 336
    22. Nagie buki — 338
  10. Przypisy — 339
  11. Od Wydawcy — 341
  12. O Autorze — 345
  13. Alfabetyczny spis utworów — 347

 

Leave a Reply